Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 24 września 2017

 

w dzienniku złych wiadomości gros

uderza z impetem jakiś głos

wyłączność na rację każdy ma —

nieważne czy na swej robocie się zna.

 

niebo posiwiało

ma smutków pełen trzos

drzewa wyłysiały 

apatia dżdży wciąż.

 

geniuszem w swych ścianach każdy jest

w gębie zapaśnik słowem zmiesza cię 

epitetów błota pełen każdy kram 

obsmarują cię — nie wykaraskasz się.

 

jesień w mokrej kiecce

przedziera się

przez pola i miasta

za słońcem rwie.

 

wojny się toczą każdego dnia —

ten ubek ten wróg ten sprzedaje się

i kręci się ziemia we łbach miesza wciąż

to prawda! to kłamstwo — syczy jakiś wąż!

 

jesień zaryczana 

w liście smarka się 

wiatr zawodzi smętnie 

rankiem ciemno jest.

 

dróg właściwych zagmatwał się ślad

kto szuka? kto błądzi? —

nieważnym przecież jest gdy ktoś

za ciebie wszystko lepiej wie. 

 

półzmierzch płaszczem

okrywa dzień

pomroka zaraza

panoszy się.

 

pod ścianą na fejsie kolejny wróg

— już go rozstrzelali serią słów 

bez procesu wydał wyrok lud 

że śmieć i zdrajca! że arab i żyd! 

 

ciemnica mgławicą

rozlewa się

chłód do serca

wkrada się.

 

a mnie wciąż zmartwienia z nieba kapią

i siąpi się ludzkich strapień deszcz —

słońce wyjechało na zachód

i horyzont tonie w mgle. 

 

© Nanne Springer

Fot. © Nanne Springer 

niedziela, 17 września 2017

 

wrzeciono jej prządki czasu

splata wątłą nić —

na przenicowanym płótnie twarzy

ceruje kolejne dni 

igłą twoich spojrzeń wyszywa

rodzinne makatki przy stole 

zmięte pejzaże chwil wygładza

dłonią jak białą koszulę bez skaz 

na plamy codziennych scen 

nakłada czysty obrus powiek 

wekując zapasy złych słów 

drży w bezdomnym domu 

 

nie mówi nic —

wieczne odpoczywanie

dasz jej przecież panie

 

© Benoit Courti  

 Fot. © Benoit Courti  

piątek, 15 września 2017

 

zachody świtają wspomnieniem —

powoli rodzi się dawno zapomniany dzień.

wrześniowe słońce wędruje niemrawo po

ścieżkach mgieł. opada to wznosi się na

płótnie nieba. szelest traw wzmaga tlący się

zapach poranka. zniekształcone tło pamięci

wyostrza zarysy zwykłych zdarzeń. powraca

smak wiatru. krystalizuje się dotyk

powietrza. minione pejzaże otwierają

ramiona. wskazują drogę do wnętrza łąk.

odnajduję zagubione myśli. dziwny

spokój niosący ceber przeszłości — jest w nim

dobro i zło. skrzy rosa chwil — lepkość żywicy

zamyka się w kamień bursztynu. ostatnie

jaskółki w półlocie wróżą jesienne łzy.

czas pożegnań i odlotów — zefir czasu

wciąż srebrzy niesforne kosmyki włosów.

 

Kasia

Obraz autorstwa Kasi Purgal (Katte - tak, tak, Katte której dziękuję że w komentarzach do wpisów dzieli się nie tylko słowem ale i swoim sercem)

wtorek, 12 września 2017

 

tonąc we własnych dłoniach

brodzę po  zamyśleniach 

— odkrywam życiorysy kamieni 

biografię zaschniętego źdźbła trawy 

 

jeszcze poznaję znajome rysy

odcienie ulic rozwieszone za oknem 

twarze mówiące dzień dobry 

i intonacje nadchodzących głosów 

 

modlę się o cud pamięci

codzienne wskrzeszanie wspomnień 

bym jak babie lato nie

rozpłynęła się w niepamięć

 

może nie stanie się nic 

i pamięć nie odejdzie ode mnie 

jak kochanek jak mąż po rozstaniu

nie uczyni mnie opustoszałym ciałem 

 

Dmitry Rogozhkin

Fot. Dmitry Rogozhkin  

sobota, 09 września 2017

 

nie mogę pamiętać wojny 

ale ona mieszka we mnie

ukryta pod warstwami 

cudzych wspomnień.

 

płaszcz mojego ciała drży od chłodu piwnicznej

izby — spłoszone oczy uciekają w nieznane.

kiedy kanonady okrzyków znów wybuchają

na ulicach kryję się przed wskazującym palcem

— czy cudzy bóg chadza z moim  pod rękę?

 

z kościoła dobiega szept modlitw

na klęczkach proszą o pokój na świecie

gdy powstaną znów rzucą kamienie słów

w pokojach przy designerskich stołach 

rozprawią się z rosłem i byle sąsiadem —

w telewizji powiedzą kilka zmyśl(o)nych słów 

niedzielnie podzielą się okruchem nienawiści.

 

zamykam oczy. starzec z oczyma

dziecka przysiadł przy oknie świata.

wybacz — mówi

w sobotę byłem po ludzku zmęczony.

 

Zoltan Huszti

Fot. Zoltan Huszti

 
1 , 2
Wiersze V.Venerdiego