Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
piątek, 07 lipca 2017



nie mam planu na przyszłość —

linią palca jak dziecko

łączę samotne punkty 

zbieram je

do blaszanego garnuszka

niczym niedojrzałe jagody

cierpką samotnością 

układam w nowe

konstelacje myśli 

odziewam w zdania

dopinam pod szyję 

niepotrzebnie

napinam mięśnie słów

— skostniałe gałązki dłoni 

nie owocują zapachem dotyku

 

pod stopami jagodowy szlak

wiruje jak bystra rzeka

przeciążona głowa

kuli się w ramionach —

skrzywdzony ptak

bez gniazda

bez miejsc

utęsknionych powrotów 

 

servingjoy

Źródło obrazu: servingjoy 

środa, 05 lipca 2017

 

moje dłonie starzejącej się kobiety jeszcze

nie dotarły do granic ludzkiej cierpliwości 

— poniekąd pozostawały bezrobotne 

w czasie gdy głowa pracowała na chleb.

 

moje stopy wyzute z wysokich obcasów

odzyskały wolność. chciałyby się zatopić

grzesznie w pełnię traw i powierzyć losowi 

otwartość dróg w krajobrazy nigdy niezdobyte. 

 

moja twarz całun minionych dni ze ścieżkami 

łez — bez upiększenia — nie chowa urazy.

mówi sobą głośniej niż głos w zamilczeniu 

zastygły pośród nowomodnej wrzawy. 

 

moje ciało niezgodne z aktualną produkcją ciał

przechodzi obojętnie w kolejną sekcję lat —

krzywizny i uskoki zdają się być naturalnym 

terenem niezakłóconej prywatności.

 

moja głowa zdumiona tym jak biegnie czas 

kolekcjonuje niewykorzystane możliwości

które nigdy nie przechodzą na zaś.

moje serce? moje serce boli. to znak że jest. 

 

© Laura Stevens

Fot. © Laura Stevens 

niedziela, 02 lipca 2017

 

są dni kiedy w zamilczeniu dotykamy siebie.

drobiny snów krążą jak wielobarwne motyle.

w tej jednej chwili otwiera się dom naszych ciał.

ledwie wyczuwalny promień rozwieszony

w witrażach pamięci rozświetla oczy. jaśnieje

uśmiechem w kącikach ust. chcielibyśmy wbiec w ten czas

zapomniany i jak małe dzieci zatoczyć krąg

wokół siebie ale pajęczyny przyzwyczajeń

zbyt mocno oplatają nasze pragnienia —

opadamy w tę dziwną głębinę w której ciało 

wiotczeje w bezsilności nigdy niespełnionych słów... 

 

ktoś kiedyś rzucił mi talar słońca —

skostniały owal rozpłynął się w zaraniu

niespotykany świt zawisł rosą chwil —

pająki wspomnień po dziś tkają sieć.

 

latem wietrzę wnętrze 

a księżyc srebrzy mi skronie. 

 

By Alicia Savage

Fot. Alicia Savage 

czwartek, 29 czerwca 2017

 

w małych domach toczą się wielkie wojny.

bezkrwawe. pod osłoną ścian. w okopach

słów cichaczem przygotowuje się atak. 

niespodziewany jak orkan smoliście

nieprzejrzysty uderza z impetem.

powala z nóg triumfując bezczelnie

zwala winę na los. nie spodziewa się

nikt że miłość przekwita w nienawiść.

 

pani B osiągnęła swój cel zgodny 

z zasadami aktualnego współżycia. 

myśl o sobie — mówią. altruizm jest

modny jedynie w potoku słów. czyń

sobie co miłe. po schodach głów wspinaj

się na szczyt. zwycięzcą bądź.

 

pani Ch pokazuje idealny tors.

wie jak żyć. zewnętrzność choć 

złudna wyznacza bieg. umięśnione

ciało lśni. uruchamia pragnienia.

 

moje serce. mój mały mięsień

trenowany każdym dniem łka —

w poradnikach nie ma miejsca

na idealną rzeźbę serca. 

 

Alfon No

Fot. Alfon No 

niedziela, 25 czerwca 2017

 

mali chłopcy z mojego podwórka

szykują się na wojnę. póki co nie

wybrali sobie wroga. namaszczając

patyk pilnie ćwiczą strzelanie. jeszcze 

bez celu. jutro upatrzą sobie wiewiórkę

albo nie daj boże sąsiada. będzie krzyczeć

radośnie udając strach. mali chłopcy

zrzucą krótkie spodenki. będą mówić

o kobietach i prawie do ich własności

sąsiad podmieni kształt twarzy i stanie się

obcy. nieoczytani w alfabecie uczuć 

pochwycą w sieć oka trzepot uśmiechu 

— drażni nas (powiedzą) rzuca spojrzenia

jak zanętę i w jednej chwili małe patyczki

nabiorą pełnoletności bejsbolowego kija.  

 

duzi chłopcy rozpoczną wojnę. zawsze przegraną.

wbrew pozorom wyczłowieczyć się jest bardzo łatwo. 

 

April Reeves

Fot. April Reeves 

Wiersze V.Venerdiego