Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 03 września 2017

 

sam jesteś w sobie 

gdy oczy otwierasz 

chciwie wytęskniony

dłoni co jak pierwsze

słońce lekkim dotykiem

lśni na zmęczonej skroni

 

chwytasz łzę — niczym morze

ogromne ślady zaciera 

by wnet ze świtem powrócić

w krajobraz dnia wpleść się

promykiem cieni na stole drżeć 

 

sam jesteś w sobie

wielki mały człowiek

nad stołem dniem nakrytym 

w ścianach jak noc cichych

z łzą jak ocean ogromną 

 

Adrian Borda

Art. Adrian Borda 

piątek, 01 września 2017

 

modlitw wieczornych jeszcze nie

ucichły tonie — szeptem nocy

w snach płynęły do nieba gdy słońce

oczy swe rozwarło dźwiękiem by

z łoskotem opaść na miasto senne.

 

ulice jak struny zadrgały bólem —

naprężyły się ściany bezpiecznych domów

niczym ziarno w pył na placach rozsypane

życie wrześniową rozszumiało się śmiercią. 

 

tego dnia śmierć nie pytała o boga

imię jego nie było już ważne — 

pod farą synagogą i cerkwią 

pokot ciał niczym trofea łowcze.

 

myśliwy podniebny pieśń swą nucił głośno

i ciszy nie było ni modlitwy żadnej 

w mateczniku purpurą wytrysnęło źródło

jak zwierzę zaszczute załkało miasto. 

 

idę Kaliską Barycz Krakowskim Przedmieściem

— w sercu wciąż słyszę płacz miasta 

słucham głosów zamarłych wśród murów

słucham pieśni o Wieluńskim Wrześniu.

 

commons.wikimedia.org Wieluń

Wieluń - centrum miasta po zbombardowaniu 1 września 1939 r

(źródło fotografii: commons.wikimedia.org)

środa, 30 sierpnia 2017

 

w tamtej kuchni z bielonymi ścianami

kwiaty pochylały głowy przed każdym

przestępującym próg domu. na starej

kozetce czas wędrujący po meandrach 

rzuconej niedbale kapoty nie gubił chwil.


wszystko było ważne jednako i układało

się na stole w milczeniu oczekując wołania

kipiących garnków. na obrazie Madonna

karmiąca dziecko — światło padające

z drewnianego okna zostawiało ciepły ślad


to ciepło nie niknęło nocą —  zmieniało się 

w cienie tańczące wokół pieca. w szelest

drzew na atramentowym płótnie nieba... a Życie?  

życie szło właściwą drogą nie zważając na sen 

domowników — życie po prostu żyło. 



 Jan Zemánek 

Fot. Jan Zemánek  

niedziela, 27 sierpnia 2017

 

twój bóg —

cichy człowiek

o oczach dziecka przysiadł

na ławce mojego serca.

 

paciorki różańca krople łez 

strumyki zmarszczek

dłutem codzienności

dzień po dniu żłobiły

twój zapis przeszłości.

 

siódmego dnia przyszła wieczność

— pani o jesiennym spojrzeniu 

w płaszczyku z mgieł do nieba

na wstążkach babiego lata

cię uniosła. roześmiane są

oczy dziecka. jak dobry sen.

od dziś... po wieczność. 

 

Josh Adamski

Fot. Josh Adamski 

czwartek, 24 sierpnia 2017

 

ktoś kiedyś wydał wyrok —

umówił się z własnym bogiem

jak z kumplem przy kolejnej

flaszce — ten wróg. ten swój.

 

pytam lustra przeszłości

o niejasne pochodzenie

adama i ewy — czy kain

znów musi zabić abla? 

 

powiedz mi moja historio

— kim byliby ci którzy 

świtu miłości nie zaznali

spopieleni w ogniu nienawiści

przez wiatr twój rozwiani w niepamięć.

 

 fetching_tigerss

Źródło obrazu:  fetching_tigerss 

Wiersze V.Venerdiego