Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
poniedziałek, 23 stycznia 2017

 

więc jaka to wiara jeśli nakazana

 

modlę się o słowa proste jak dotyk matki —

w nim miłość prawdziwa co na krzyżu kwitnie

bólem i radością przeplata się w oczach

gdy kubek pusty dłoni już nie znalazł 

 

więc jaka to wiara jeśli nakazana

— pytam stóp przygwożdżonych  

na amen w pacierzu — one nigdy

nie wbiegły na szczyty kazania palca

co winnych bez drgań powieki wskazał 

 

Andrey Bobir

Fot. Andrey Bobir 

piątek, 20 stycznia 2017

 

kiedy zostajesz sam ze sobą 

rozmowa nigdy się nie klei —

zdajesz sobie sprawę, że ktoś

kto całe życie był tobą jest 

zlepkiem dni wyrzeźbionym

na obraz i podobieństwo. 

w prześwicie judasza czasu 

cichaczem zamykają się drzwi,

skrzypią niedomknięte sprawy, 

kołują ptaki niespełnień nad głową

przepełnioną doczesnością spraw

— bułkami, masłem i samochodem

(bo wszyscy mają, a głodni są obcy). 

obcy człowiek bywa u mnie co dnia —

widuję go w lustrze, w odbiciach wystaw,

w kałużach i w wietrze o zapachu ciemnego

nieba — lazury pozostawione dla tutejszych

cieszą najmniejsze dzieci nie rozróżniające 

stanu posiadania. gotujemy sobie los warząc 

w garze świata bezsmak współodczuwania;

serwujemy jednorazowość uczuć bacząc

by nie stały się potrzebą pierwszego rzędu

— z pierwszego rzędu wypadłam już dawno...

i dobrze! autostrady mają ograniczone widoki. 

 

© B R O O K E • S H A D E N

Fot. ©BROOKE  SHADEN

 

wtorek, 17 stycznia 2017

 

jeśli przetrwasz zimę możesz

odetchnąć — śmierć zbiera żniwo

styczniową  porą jakby dusze

dojrzewały w chłodzie powietrza

w czerstwym brunatnym obłoku

 

w bladym śniegu w sinym niebie

ślady podróżników nikną 

z ostatnim oddechem kominów

okna zbyt wcześnie gasną —

zamykają się oczy za szybko  

zawsze za szybko 

 

moje

Fot własna 

sobota, 14 stycznia 2017

Przemkowi 

 

więc przyszła z białą zimą

panienka wrzosowa —

po strunach szła po polach

z gitarą w ręku z nutką we włosach

ścieżyną krętą strumykiem łez

po ciebie szła

 

niebo wrzosowiskiem się tli

połoniny na przestrzał otwarte 

splata się los modrzewiowych gałązek 

z kruchym słowem chlebem i snem 

 

dobry bóg kryształów nie trzyma na półce

— już ci tam dali i ławkę i stół 

będziesz śpiewał ballady niebieskie

i grał starym kamratom do snu. 

 

niebo 

czwartek, 12 stycznia 2017

 

ile we mnie twarzy nie pomnę 

— przechodnie z ulic zwycięzcy 

zwykłe matki praczki domów 

ojcowie ojców nad wyraz wiekowi

dzieci ptaki pod gniazdem leżące

czarne atłasy wyfrakowanych panów

brylanty lśniące buduarów panie 

prezesowie biurek magnaci podwórek

kucharki z barów szefowe garów 

wystawy kryształowe gwiezdny pył stolicy

wróble zmoknięte spopielone drzewa 

apartamentowce i domy z modrzewia 

 

ile we mnie twarzy nie pomnę 

godziny miłosne i dni samotne 

wyżłobione składnie w każdym

rycie zmarszczki w oczu błysku

w fotografi starej w tobie we mnie

pod stopami ulicznych szlaków... 

 

Zoé Ladika

Fot. Zoé Ladika 

Wiersze V.Venerdiego