Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 13 sierpnia 2017

 

pomiędzy tym co było

a tym co będzie nie ma

zaprawdę nic. nie zagłębiamy

się w starodruki przeszłości.

 

balansujemy na linie codzienności

przeciągając ją między stronami.

przywdziewamy twarze wojowników

segregując współbraci według

formularzy wysławianej nowomowy. 

nie ma w nas rozważnych pytań —

są jasne stwierdzenia wszechwiedzy.

 

tymczasem wewnątrz każdego z nas płyną

rzeki wspomnień. ból opisywany przez

ostatnich świadków historii zamiera

pośród codziennej wrzawy. pozwalamy

regulować strumienie mające swe

źródła w czystych dolinach serc. zamykamy

oczy udając się wzdłuż wytyczonych tras

z mgliście oznaczonym celem. światło naszych

wnętrz ogarnia zmrok ludzkiej nieobecności —

kolejne bariery wykluczają człowieka z człowieka. 

 

© Benoit Courti

Fot. © Benoit Courti 

środa, 09 sierpnia 2017

 

czemuż twój uśmiech w drwinę się zmienił

i uszy przestały słuchać gdy szeptem krąg

chcę zakreślić bez pytań i odpowiedzi

 

czemuż już na mnie nie patrzysz

oczyma pełnymi po brzegi — błękitem

myśli tęsknotą dłoni pieszczotą dotyku 

 

czemuż to wzrok odwracasz gdy idę do

ciebie świtem gdy nocy szaty rozdzieram

by twarz twą w lśnieniu uchwycić 

 

czemuż to ścieżki wybierasz inne — 

nie brodzą już po mnie twe dłonie

do innych teraz wymykasz się skrycie

ode mnie stronisz uciekasz nie widzisz

 

tajemnic namiętnych roztrwonił się czar 

i z żaru popiół jedynie ostał — 

na trzeźwo serce nie patrzy już tak...

mój boże! jakiś ty brzydki! 

;)

 

R A V S H A N I Y A

Fot. ©RAVSHANIYA

niedziela, 06 sierpnia 2017

 

czytam przypadkowe wersy o miłości

nie ma w nich słów ukrytych w dłoniach

uwalnianych z wolna pod osłoną rzęs.

obdarte z ulotnej tęsknoty zmierzają

 

autostradą beznaczeń wprost do sanktuarium

bioder. tymczasem dom mojej miłości 

staje się nieobecny. zanika z wolna na

horyzoncie bezsłowia. fundament wznoszony 

 

mozolnie kruszeje obojętnością. przepływa

przez palce. zaciera się w stwardniałych

codziennością opuszkach. nasze rysy stają się

wyraźne. pękają wyrzuconą chwilą. pospiesznie

 

zrzucamy delikatność pierwszego naskórka.

nie wyczekujemy spojrzeń. odrzucamy je 

zamykając oczy. uciekamy w prywatność

snów licząc na dzień w nowej samotności. 

 

Roy Orbison

Fot. Roy Orbison 

wtorek, 01 sierpnia 2017

 

zgrzyt 

wskazówka 

na pięciu palcach  

odmierza rytm 

 

boży kciuk

wyprostowany 

na głowie

stanąć gotów  

 

upalnie  

niebo  
w purpurę 
się stroi  

szkarłatne sukienki 
spodnie wyprasowane 
złotowłose lalki  
klocki drewniane 

skrzy  

 

za Wisłą 

Rosjanie 

w berka  

na pikniku  

się bawią...

 

śmierć

w kanałach rozkwita...

 

pinterest

Źródło fotografii: pinterest 

niedziela, 30 lipca 2017



tego dnia niespiesznie

i całkiem przypadkiem

wejrzałam w siebie —

byłeś tam. rozpostarty 

w miękkiej otulinie serca

śniłeś mój sen. niewyśniony. 

 

z zaułku oczu wychynął lęk niespełnienia.

drgał na strunie warg.

zazgrzytał w zamkach przeszłości.

rozsuwał kotary zapomnień — strzępy

wspomnień z wolna przemijały z mgłą

rosa łez roziskrzyła horyzont światłoczysty. 

 

kadzidło obojętności spopieliło twój czas —

odchodzę w miejsca samotnie przyjazne.

 

Guillermo Jackson‎

Fot. Guillermo Jackson‎ 

Wiersze V.Venerdiego