Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 05 listopada 2017

 

śnił mi się miesiąc bez słów

pełen spadających liści

z nieba ktoś pisał ten wiersz

w kolorach coraz bliższych 

 

i ból z dłoni obmywał 

żeglarz z obumarłych snów

na skraju życia zacumował

jak siewca nowych dni 

 

z jesieni wyłuskał krople łez

w fontannę śmiechu splótł tren

jasnością oczu rozświetlił mrok

i ciepły sen przemienił w dzień 

 

na niebie barwy goreją wciąż

listy w liściach wysyła bóg

a w każdym dźwięku szeleście słów

promień nadziei ze słońcem się splótł

 

Szczawno Zdrój własne

Fot. Szczawno Zdrój - fotografia własna

niedziela, 01 października 2017

 

coraz trudniej napisać wiersz

zbić deski słów w skrzypiący

pomost wiodący ku przystani

— odwrócić się w sobie tak

by widzieć wszystko prócz siebie.

 

narody mają własnych bohaterów.

tasują nimi jak talią kart. wykładają

na stół piąstki zaciśniętych poglądów.

dźwięk języka nie zamienia się w dialog —

wartką strugą podąża ku niejasnym celom. 

 

kolejny raz staję przed sobą.

 

rozdziana z myśli i pożądań 

spoglądam w horyzont zamilczenia.

wzburzone słowa łagodnieją.

pozwalają dotrzeć na odległe

wyspy wspomnień. od nowa

buduję tratwę nadchodzących dni.

 

odkłamuję wszystkie obumarłe zachwyty.

smakuję spojrzenia powszedniego świata.

z dłoni otaczających mnie ludzi

wyłuskuję małe ziarna radości —

z nikłej iskry dobrego spojrzenia

rozpalam ogień ludzkiego ciepła.

pozwalam sercu by dostrzegło że

nie znaczę nic więcej od zwykłego

życia podążającego w kierunku śmierci.

 

© E L I Z A B E T H • G A D D

Fot. © ELIZABETH  GADD

niedziela, 24 września 2017

 

w dzienniku złych wiadomości gros

uderza z impetem jakiś głos

wyłączność na rację każdy ma —

nieważne czy na swej robocie się zna.

 

niebo posiwiało

ma smutków pełen trzos

drzewa wyłysiały 

apatia dżdży wciąż.

 

geniuszem w swych ścianach każdy jest

w gębie zapaśnik słowem zmiesza cię 

epitetów błota pełen każdy kram 

obsmarują cię — nie wykaraskasz się.

 

jesień w mokrej kiecce

przedziera się

przez pola i miasta

za słońcem rwie.

 

wojny się toczą każdego dnia —

ten ubek ten wróg ten sprzedaje się

i kręci się ziemia we łbach miesza wciąż

to prawda! to kłamstwo — syczy jakiś wąż!

 

jesień zaryczana 

w liście smarka się 

wiatr zawodzi smętnie 

rankiem ciemno jest.

 

dróg właściwych zagmatwał się ślad

kto szuka? kto błądzi? —

nieważnym przecież jest gdy ktoś

za ciebie wszystko lepiej wie. 

 

półzmierzch płaszczem

okrywa dzień

pomroka zaraza

panoszy się.

 

pod ścianą na fejsie kolejny wróg

— już go rozstrzelali serią słów 

bez procesu wydał wyrok lud 

że śmieć i zdrajca! że arab i żyd! 

 

ciemnica mgławicą

rozlewa się

chłód do serca

wkrada się.

 

a mnie wciąż zmartwienia z nieba kapią

i siąpi się ludzkich strapień deszcz —

słońce wyjechało na zachód

i horyzont tonie w mgle. 

 

© Nanne Springer

Fot. © Nanne Springer 

niedziela, 17 września 2017

 

wrzeciono jej prządki czasu

splata wątłą nić —

na przenicowanym płótnie twarzy

ceruje kolejne dni 

igłą twoich spojrzeń wyszywa

rodzinne makatki przy stole 

zmięte pejzaże chwil wygładza

dłonią jak białą koszulę bez skaz 

na plamy codziennych scen 

nakłada czysty obrus powiek 

wekując zapasy złych słów 

drży w bezdomnym domu 

 

nie mówi nic —

wieczne odpoczywanie

dasz jej przecież panie

 

© Benoit Courti  

 Fot. © Benoit Courti  

piątek, 15 września 2017

 

zachody świtają wspomnieniem —

powoli rodzi się dawno zapomniany dzień.

wrześniowe słońce wędruje niemrawo po

ścieżkach mgieł. opada to wznosi się na

płótnie nieba. szelest traw wzmaga tlący się

zapach poranka. zniekształcone tło pamięci

wyostrza zarysy zwykłych zdarzeń. powraca

smak wiatru. krystalizuje się dotyk

powietrza. minione pejzaże otwierają

ramiona. wskazują drogę do wnętrza łąk.

odnajduję zagubione myśli. dziwny

spokój niosący ceber przeszłości — jest w nim

dobro i zło. skrzy rosa chwil — lepkość żywicy

zamyka się w kamień bursztynu. ostatnie

jaskółki w półlocie wróżą jesienne łzy.

czas pożegnań i odlotów — zefir czasu

wciąż srebrzy niesforne kosmyki włosów.

 

Kasia

Obraz autorstwa Kasi Purgal (Katte - tak, tak, Katte której dziękuję że w komentarzach do wpisów dzieli się nie tylko słowem ale i swoim sercem)

Wiersze V.Venerdiego