Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
sobota, 11 listopada 2017

 

pieczołowicie zaglądamy w cudze sumienia

z namaszczeniem odważamy obce grzechy

zaufanie nie ma żadnej wartości 

porażki są zawsze winą wroga

 

domy sąsiadów za granicą płotów 

zarastają żywopłotem zazdrości

widzimy tyle by zobaczyć siebie

może jeszcze jesień i spadające liście 

 

dookoła sprawy nie nasze 

w pustych zasiadają ławach 

czyj głos przeważy na szali?

pal licho! byle mnie dali! 

 

wejrzyjmy raz mocno w siebie

i odpowiedź dajmy szczerą 

czy dla ojczyzny coś chcemy

czy może tylko dla siebie... 

 

okno szczawno

Fotografia własna

czwartek, 09 listopada 2017

 

mogło to być niebo

mogła to być ziemia

zatrwożony ptaszek

motyl uwięź powietrza

i nic to mój boże rzekłby

skryty człowiek gdyby był

 

gdyby był ten co jest

nieba przewrotna odpowiedź

słońce w deszcz 

i tętent krwi w pogoni 

narodziny twarzy

zmysłów krnąbrnych bieg

 

nic to?

istnienie!

 

cebrzyk jutra kroplę zgubił 

jedno jedno

w dwoje rodzi

— nic to?

— wszystko!

 

skryty człowiek z Był powrócił 

 

własna Szczawno Zdrój

Fot. Szczawno Zdrój - fotografia własna 

niedziela, 05 listopada 2017

 

śnił mi się miesiąc bez słów

pełen spadających liści

z nieba ktoś pisał ten wiersz

w kolorach coraz bliższych 

 

i ból z dłoni obmywał 

żeglarz z obumarłych snów

na skraju życia zacumował

jak siewca nowych dni 

 

z jesieni wyłuskał krople łez

w fontannę śmiechu splótł tren

jasnością oczu rozświetlił mrok

i ciepły sen przemienił w dzień 

 

na niebie barwy goreją wciąż

listy w liściach wysyła bóg

a w każdym dźwięku szeleście słów

promień nadziei ze słońcem się splótł

 

Szczawno Zdrój własne

Fot. Szczawno Zdrój - fotografia własna

niedziela, 01 października 2017

 

coraz trudniej napisać wiersz

zbić deski słów w skrzypiący

pomost wiodący ku przystani

— odwrócić się w sobie tak

by widzieć wszystko prócz siebie.

 

narody mają własnych bohaterów.

tasują nimi jak talią kart. wykładają

na stół piąstki zaciśniętych poglądów.

dźwięk języka nie zamienia się w dialog —

wartką strugą podąża ku niejasnym celom. 

 

kolejny raz staję przed sobą.

 

rozdziana z myśli i pożądań 

spoglądam w horyzont zamilczenia.

wzburzone słowa łagodnieją.

pozwalają dotrzeć na odległe

wyspy wspomnień. od nowa

buduję tratwę nadchodzących dni.

 

odkłamuję wszystkie obumarłe zachwyty.

smakuję spojrzenia powszedniego świata.

z dłoni otaczających mnie ludzi

wyłuskuję małe ziarna radości —

z nikłej iskry dobrego spojrzenia

rozpalam ogień ludzkiego ciepła.

pozwalam sercu by dostrzegło że

nie znaczę nic więcej od zwykłego

życia podążającego w kierunku śmierci.

 

© E L I Z A B E T H • G A D D

Fot. © ELIZABETH  GADD

niedziela, 24 września 2017

 

w dzienniku złych wiadomości gros

uderza z impetem jakiś głos

wyłączność na rację każdy ma —

nieważne czy na swej robocie się zna.

 

niebo posiwiało

ma smutków pełen trzos

drzewa wyłysiały 

apatia dżdży wciąż.

 

geniuszem w swych ścianach każdy jest

w gębie zapaśnik słowem zmiesza cię 

epitetów błota pełen każdy kram 

obsmarują cię — nie wykaraskasz się.

 

jesień w mokrej kiecce

przedziera się

przez pola i miasta

za słońcem rwie.

 

wojny się toczą każdego dnia —

ten ubek ten wróg ten sprzedaje się

i kręci się ziemia we łbach miesza wciąż

to prawda! to kłamstwo — syczy jakiś wąż!

 

jesień zaryczana 

w liście smarka się 

wiatr zawodzi smętnie 

rankiem ciemno jest.

 

dróg właściwych zagmatwał się ślad

kto szuka? kto błądzi? —

nieważnym przecież jest gdy ktoś

za ciebie wszystko lepiej wie. 

 

półzmierzch płaszczem

okrywa dzień

pomroka zaraza

panoszy się.

 

pod ścianą na fejsie kolejny wróg

— już go rozstrzelali serią słów 

bez procesu wydał wyrok lud 

że śmieć i zdrajca! że arab i żyd! 

 

ciemnica mgławicą

rozlewa się

chłód do serca

wkrada się.

 

a mnie wciąż zmartwienia z nieba kapią

i siąpi się ludzkich strapień deszcz —

słońce wyjechało na zachód

i horyzont tonie w mgle. 

 

© Nanne Springer

Fot. © Nanne Springer 

Wiersze V.Venerdiego