Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
środa, 14 czerwca 2017

 

zaświtaj porankiem i usłysz jak

słowik przedzierzgnął pętlę czasu

rozniecił dźwięk brzaskiem i słońce 

zaplótł w lasach. zasmakuj powietrza

w kryształowej rosie traw — jak wina

szemraj z wiatrem — nigdy za plecami

daj słowom skrzydła niechaj ponad

mury wzlecą — czarna jest noc i biały

jest dzień — w nich świata oblicza.

za kotarami ułuda się brata. tam

obraz nieszczery. ślad mętny. w tafli

lustra rysa — przeciw sobie bracia.

 

uleć! ponad złość wznieś się nim

chłód serca ulepi w tobie wroga 

nim w oczu odbiciach dostrzeżesz 

ulepek materii bez dobra.  

 

 Elena Shumilova Photography

Fot. ©Elena Shumilova Photography

niedziela, 11 czerwca 2017

 

dobry Bóg nie lubi długich kazań

zimnych ścian i kopuł lśniących.

wychodzi do ludzi.

pod murami siada. 

o dobre słowo prosi.

 

pies kulawy! — krzyczą

a to Bóg się łasi —

pod postacią kota przychodzi

wróbla szarego ze zmokniętą głową

stokrotki tak prostej że zawsze zawstydzonej

i jaśminu co kwitnie za klasztorem

gdzie nikt już nie chodzi.

 

dobry Bóg mieszka w ludziach —

czy poznajesz go w sobie? 

 

ggocit.wordpress

Źródło fotografii: ggocit.wordpress 

piątek, 09 czerwca 2017

 

są wiersze o miłości głuche

jak pęknięte serca dzwonów —

namiętność wodzi na pokuszenie

zamyka oczy upaja stopy.

słowotok płynie bystro

otumania zmysły i niczym 

ałun tamuje krwawienia.

 

boję się o niej pisać —

jest krucha jak przedwojenna

filiżanka babci. tyle w niej

ukruszonych mgnień wołań

oczekiwań i tęsknot.

 

można ocaleć i jak na złość

w pustym domu nie być u siebie.

zatrzymać miłość w kawałku

bez tkliwego sprzętu. odgarniać

promienie słońca ze zmęczonej

twarzy dotykać wyszczerbienia

martwych rzeczy — skrzącej 

krztyny ocalałej od śmierci. 

 

w strużkach wyłowionych

kropli deszczu zamykam

w dłoni niknący alfabet miłości. 

 

© Richard Tuschman (projekt

Fot. © Richard Tuschman (projekt  "Once Upon A Time in Kazimierz")  

 

środa, 07 czerwca 2017

 

dzień jak sen niewyśniony zamykał

drzwi wieczorem na spusty gwiazd —

lśniły nadzieją skrząc chybotliwym płomieniem.

 

wiatr druh zmienny przyjaciel fałszywy.

rozniecał ogień by wnet igrać z żarem.

lśnieniem oświecić — oślepić.

 

tabuny deszczu przetaczały grzmoty

wyrwy nieba opadały z hukiem 

ziemia potokiem w jednej chwili się stała.

 

łódź. dłoni ludzkich tratwa. wyczekujesz jej.

horyzont zaćmiony. punkt niewyraźny. 

po wędrówce przez burze dom upragniony. 

 

sen o miłości. kromka ciała. dotyk chwili. 

oczu bliskich przystań. niewiele a wszystko —

przed człowiekiem strach a bez niego pustka. 

 

© B R A D Y • P H I L L I P S

Fot. ©BRADY  PHILLIPS

niedziela, 04 czerwca 2017

 

Pan wyfrunął mi tutaj przed nosem

jak motyl albo inny zwierz,

Pan się weźmie i trochę odsunie,

mnie oddechu trzeba złapać i już. 

 

Przyfanzolił się jak nietoperz, 

nocny marek albo inny mruk,

teraz mi będzie tlen zabierał

— jak swój mój będzie brał! 

 

Weź się odsuń — ja mówię do ciebie!

Na głowę mi nie właź jak słoń!

Mój wewnętrzny skład porcelany 

trzaskam sama wtedy gdy chcę.

 

Nie będziesz mnie tutaj miętolił

jak ze śliweczki pesteczkę ssał!

Mnie utytłasz makijaż i kieckę,

ja cię proszę, bo wpadnę w szał!

 

A ten dalej swoje i swoje...

jak kataryniarz w kółko piosnkę gra,

że on się w mych oczach utopił,

że w mych ustach czereśniowy sad!

 

Czy ja warzywniak albo morza skraj —

ja nie Kopernik mnie daleko do gwiazd!

Mnie się mówi  jak z mostu prosto

i nie kluczy się w zaułkach bram. 

 

Pan jak inni trzy po trzy mi chrzanisz,

dyrdymałów zawiłych pleciesz pled,

Pan się ocknij i w kopuły puknij skroń 

— mówże "kocham" albo weź się i goń! 

;)

 

swelligance23123

Źródło obrazu: Swelligance

Wiersze V.Venerdiego