Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
piątek, 23 sierpnia 2013

Oddechem bólu złożony

poranek bez świtu dla jutra

z ironicznym uśmiechem lustra

tańczy w szale umysłu

 

Walka powoli upada

na deskach ringu życia

Zwiotczenie twardych myśli 

opływa turbulencją mięśnie

 

Do kroku naprzód daleko

nie widać drogowskazu

ciemności złowrogie łuny

w zaćmieniu obrazu przychodzą.

 

 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Z przypadku zaśmiecona dusza

grzechem nierządu i sławy

pożądaniem wiedzy z niewiedzy

uporem nie zawsze przykładnym

 

Z kontenerem uczuć 

z kolorów rzeczywistych okładek

nie bardzo zaćmiona dymem

spalonych doznań mydlanych

 

Czeka po cichu na przyjście

olśnienia w segregacji odpadów

bólu, smutku, zawodów i zwodów

co w niepamięć utylizuje skrycie

 

Każde złe wspomnienie

troskę myśli zbłąkanych

by czystym umysłem promieni

puścić z dymem wyświechtaną duszę.

 

 

 

 

 

 

środa, 21 sierpnia 2013

Potok słów wiadomością płynie

tu biją, tam gonią, gdzieś się bratają

kaszanką mieszanką na głowę spadają

przepisy, irysy i inne maliny

 

Sieczka się mieli od prawa do lewa

tam dziura, tam górka

z tasakiem z kolei

kibice, ministry i rządu nierządy

 

Absurdy, andruty, druty i koguty

Ustawy, urazy, umysłu wymysły

i kręci się mogel nie kogel niestety

bez cukru, zbyt kwaśny i cholernie niewyraźny !

 

Nie tak miał wyglądać dzień

z masła i margaryny

Zapachem kawiarnianej prasy

z literek złożonych rogali

 

Nie tak miał bębnić świat

w drzwi na parapecie dnia

bez winnego kieliszka tchu

chłodem kryształu trwa

 

Nie tak rozlały się krople

z mleka letniego wyrazu

rzuconego niemrawo na stół

obrusem szachownicy w kratę

 

Nie tak pionkami miał bawić się los

gdy tchnienia nadziei dawał im plan

z uśmiechem ironii w oku mgły

obraca w tangu przywiędłą skroń

 

Nie tak ...

 

 

 

 

wtorek, 20 sierpnia 2013

Odejść bez walizki na karku,

bez zawiniątka uczuć na dłoni

z pustostanem duszy,

czystym obrazem oczu.

 

Odejść bezpowrotnie za siebie

gdzie gałąź złamana jak serce

niczym mszalne wino

goreje karminem w ustach.

 

Odejść za bramy niczyje

gdzie skowyt wierszy przerywa

nieznaczny pomruk wiatru

w płomieniach wschodu księżyca.

 

Odejść w wieczność poniekąd

wytatuowaną przez wieszczy

w niepokój nadzieji jutra

co jutrem nie krzyczy dzisiaj.

 

 

Wiersze V.Venerdiego