Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
czwartek, 12 września 2013

Po kałużach nie skaczą

tylko niesympatyczni ludzie,

ten kto mądrzejszy życiem

wie ile szczęścia w kałuży.

 

Nie tapla się w kałuży

pan w garniturze

i pani w garsonce

niechętnie swój bucik

zanurzy w kałuży.

 

Jak to? Tak w kałużę wkładać

mój bucik skórzany 

w Paryżu składany

ja przecież ladies and gentleman !

Ze mnie twardy man,

a nie na kałuży waterman !

Tak drepczą Ci Państwo

obok kałuży

nie wiedząc jak bardzo

to zdrowiu nie służy !

Skakanie w kałuży

nikogo nie nuży,

czy duży czy mały

jak tylko szczęśliwy

w kałuży radośnie hałaśliwy.


Taka terapia w kałuży

życie w szczęściu nam wydłuży

i śmiechu co niemiara 

i rośnie w człeku wiara,

że czasem niewiele potrzeba

by trafić z ziemi do nieba.


Tak więc moi mili

nie czekam ani chwili

biegnę skakać bez kaloszy

nim kałuże mi osuszy !

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 11 września 2013

Deszczowe bębnienie po twarzy

klaska rytmicznie jak klakier

pobrany w poczet niewiernych

nieskładających się z wrażeń.

 

Deszczowe stukanie po głowie

puka do bram przygodnych

myśli składanych codziennie

niezawsze w kwitnącym bukiecie

 

Deszczowe skroplenie oblicza

spłukuje nieciekawe impresje

spotkane przy monopolowym

w śniadania porannym terminie

 

Deszczowe zwilżenie umysłu

odpręża skurczone spojrzenia

bez błysku promienia słońca

nowego dotyka natchnienia

 

Deszczowe małe co nieco 

ulewnie zmywa największych

co stali jak mur na baczność

pod wiatą nie swoich myśli

 

Deszczowa to taka piosenka

o kroplach drążących powoli

w nieczystych sumieniach duszy

niekoniecznie doskonałych.

 

 

 

wtorek, 10 września 2013

Zmęczyła się Inteligencja w głowie

Pani ta zawsze rozgarnięta

z niechęcią wszelką dziś wypowie

cokolwiek co ma znaczenie...

Cholerne to jej zmęczenie...

 

Pokłada się Pani Inteligencja

na szarych pryczach mózgowia

wyczerpana już gdzieś od tułowia...

Obce jej dziś jarzenie

cholerne to jej zmęczenie...

 

Zmordowana Pani Inteligencja

dopadła ją dziś absencja.

Może to jakaś impotencja ?

Może jakieś niedocukrzenie ?

Cholerne to zmęczenie...

 

Gdzieś buja Pani Inteligencja

nie interesuje ją w głowie rezydencja,

a nawet z oczyma wideokonferencja...

Poszła w diabły, może na leczenie ?

Cholerne to jej zmęczenie...

 

Kiedyś ta Pani Inteligencja

to była niezła lasencja,

dziś skończyła się jej kadencja,

nie ciekawi jej nawet asystencja.

 

Czy to cholerne zmęczenie ?

Czy to samoistne wykluczenie ?

Pani Inteligencja gadać nie ma ochoty

cóż, muszę sama wziąć się do roboty...

 

 

 

 

poniedziałek, 09 września 2013

Nie ma Cię kiedy jesteś,

jesteś kiedy Cię nie ma

prosto w krzywym zwierciadle

stoisz - klęcząc sam.

 

Patrzysz tam gdzie nie widzisz,

czujesz gdzie czucia już brak,

smaku dotykasz z niesmakiem

powstajesz - leżąc sam.

 

Krzyczysz ciszej niż szept,

śmiechem płaczesz na wiatr,

dotykiem cofasz dłoń

kochasz - nienawidząc sam.

 

Planujesz nieplanowany plan,

zamykasz zamknięte drzwi,

witasz żegnając dni

idąc - stoisz sam.

 

 

Szumu szum w uszach grzmi,

kurzu kurz w oczach tkwi,

głosów głos w ustach brzmi,

ciiiii... ciszy nie ma tam

 

bólu ból w mięśniach drga,

strachu strach w głowie gna,

cienia cień nie ma dna,

ciiii... ciszy nie ma tam

 

płaczu płacz łzami tli,

żalu żal smutkiem trwa,

troski trosk każdy ma,

ciiii... ciszy nie ma tam

 

toni toń płynie doń, 

szeptu szept skrada się,

szmeru szmer szmera już

ciii... cisza jest tuż, tuż....

 

 

 

 

Wiersze V.Venerdiego