Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
wtorek, 03 września 2013

Zauważam, że:

 

Im więcej wiemy
tym mniej rozumiemy.

Czym prostsze w naturze
tym trudniejsze w rozumie.

Im mniej posiadamy
tym więcej dajemy.

Im więcej kolorów na zewnątrz
tym więcej szarości wewnątrz.

To co na głowie
nigdy w głowie nie jest.

Im bielszy uśmiech
tym czarniejsze serce

Im głośniej bije serce
tym człowiek jest cichszy.

Ci co mają coś do powiedzenia
nie mówią nic
Ci co nie mają nic do powiedzenia
cały czas krzyczą.

Im wyżej głowa
tym niżej iloraz.

I co z tą wiedzą ?
Wiedza z niewiedzy
czy niewiedza z wiedzy ?

Muru słodkie ściany budowałam długo

nieopodal myśli co ulecieć chciały

tam gdzie przestrzeni cięcia

zawzięcie przywarły 

w otchłań głuszy słowa

szkicownika treści 

jeszcze nie za mocno,

a już tkliwie dusi

stan umysłu w wirze

najzupełniej prostym

przygarniętym szczęściem

co nieszczęściem zowie

każdy oddech duszy

nie ciała, nie śmierci

od ucieczki z wyjścia

do wyjścia daleko.

 

 

 

poniedziałek, 02 września 2013

Mówię słowem niekoniecznie zrozumiałym

dla tych co za mną i przede mną stoją

dla tych co słuchają i słuchanie udają

dla tych co w ruch ust powieką drgają

 

Mówię słowem niesłychanie niesłyszalnym 

 

Pętelką podpięte sztywnych ramion słowa

rzucone bezmyślnie w otchłań poza siebie

ukłuciem igły co zszyć miała kurtynę

poczucia winy co winnym kielichem

ostatnich wartości zachłannie spija 

słodycz i gorycz w błękitnej poświacie

świętości anioła w czerni przydzianego

co puchem pióra niewinnie otula

spragnionych bytu w niebycie istnienia,

a jeszcze oddechem nieznacznie

utyka kulejąc pod ramię z matki

nocy ciemnej w przededniu zamyka

bramy swego serca niebacznie

dla bacznych co szukają sensu

w każdym mgły odcieniu 

z promieni  utkanych  pajęczej sieci

dusznych stanów śmierci...

i jeszcze

dogrywa nuty

dźwięk ostatni jak gdyby koncert

na stawie kostnym brzmienia zmienił

smaki ostatniego lata..

i jeszcze

jesieni nie dostrzegł w półcieniu

kryjącej nietakt fałszu skrycie 

jak szal woalu skroni dusząc tchnienie

uciekam w siebie

tam spokojniej... gra się.

 

 

 

niedziela, 01 września 2013

Snem spokojnym starganym powiewem

hucznego aplauzu nadejścia w gościnę

porannej kawy w zbożu

jeszcze nieprzygasłej trawy

 

Zapachem siarki w nozdrza uderzone

zaspane umysłu ślady myśli nocne

co jeszcze ciepłem pościeli pachną,

a w krwawej kąpieli karminu się pławią

 

Kadzidłem dymu spalonego muru

spowite drogi w pożegnaniu ducha,

a jeszcze sercem tykania szuka

źrenicy kadru obrazu ostatniej

 

W cichości blatu kuchennego stołu,

z powagą kamienną zamkniętą w podwórzu,

w spokoju snu na nowe jutro

odeszli w drogę nie zawsze ostatnią.

 

 

 

 

 

Wiersze V.Venerdiego