Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 23 czerwca 2013

    Są dni, gdy umysł wędruje daleko poza ciało, krąży nad niemądrą głową powodując ten niemiłosierny strach, niepokój w dole brzucha. Racjonalizacja myśli przestaje funkcjonować w sposób standardowy, co ja piszę, w ogóle nie funkcjonuje, nie ma jej na dnie, a nawet pod dnem.

    Dla obserwujących jesteśmy tu i teraz dla siebie jesteśmy poza stanem rzeczywistości. Ruchy ciała wykonywane w sposób machinalny, wyuczony w podświadomości. Uzależnione jedynie od splotu dawno przewidywalnych sytuacji. 

    I jedynie ten cholerny niepokój, wszechobecna świadomość, że skończy się wewnętrzny spokój, a zacznie strach przed każdym oddychającym spojrzeniem..

    I przywiał wiatr burzę, co jeszcze nie zmyła strachu jutra, co słońca nie daje po ciemności grzmotów, co pozostawia tylko półmrok cieni przy wschodzie, co dniem stać się nie chce.

    Obrazy tak dobrze wyryte na świadomości ścianach obcym się stają śladem bytu, nie moim w niepamięci pozostaną. 

    I nie ma niczego poza i nic nie czeka na jutro...


niedziela, 09 czerwca 2013

    Fejsko, czarodziejsko, sielsko, anielsko.... każdy ma swój słodki obrazek dzienny. W duszy niezadowolenie, na tablicy czerwone serduszko ot takie teatralne pismo obrazkowe. W sumie nic się nie zmieniło od tysięcy lat.  Dłubaliśmy obrazki w jaskiniach, dłubiemy i dziś na "ścianach", o przepraszam... kiedyś dla rozwoju potomnych dziś by zasklepić pustkę umysłu.

    Przyjrzawszy się dokładnie można zrobić niezłą ścienną, psychologiczną analizę osobowości. Dojrzewanie od słodkiego, czerwonego serduszka do czarnej, kanciastej swastyki. Bać się, olewać, czy brać pod uwagę ogólnodostępne wpisy myślowe dojrzałej ewolucyjnie populacji człowieczej...

    Uwierz w siebie, bądź sobą....Bądź dobry, dobro powraca.... Żydzi są wszędzie, Katolicy są ble, precz z rządem, tuskoraj, straszny gaj.... trallaa różowa sweet lala .... W głowie się kręci od ściennej ściemy.... góra cukru, a na niej ulepiony lep na bałwana i inteligenta. Lep na obraz i podobieństwo fejsowego, sielskiego niekoniecznie naszego obrazu wydłubanego w ciszy duszy.

 

czwartek, 30 maja 2013

     Wszyscy dookoła huczą na temat zakazu handlu w niedzielę, paradoksalnie przeciwnicy - nigdy nie pracowali w niedzielę i do końca nie potrafią właściwie przedstawić argumentacji swojej myśli.

     Mam znajomą, która przez kilka lat  pracowała w dużym centrum handlowym - stwierdziła, że dzięki pracy w niedzielę miała dzień wolny w tygodniu pozwalający jej na ogarnięcie administracyjnych tematów dających się załatwić tylko od poniedziałku do piątku.

Dziś pracuje tylko od poniedziałku do piątku, niestety godziny pracy nie pozwalają jej na załatwienie spraw w banku, na poczcie, w urzędzie...

         To dziwne mówi, ale paradoksalnie kiedy pracowałam w niedzielę miałam lepiej "ogarniętą" rodzinę i więcej czasu dla nas.

     Nie jestem za, ale nie jestem też przeciw - nie ma dobrej argumentacji dla zwolennika i przeciwnika. Niedziela - dzień święty w religii chrześcijańskiej ? Czy jesteśmy pewni, że to właśnie niedziela była dla Boga dniem świętym ? Nazewnictwo dni tygodnia jest czysto ludzkie. Tak wiem, Bóg siódmego dnia odpoczywał, ale siedmiodniowy tydzień to ogólnoludzki podział kalendarzowy... poniedziałek, wtorek... tak jak jeden, dwa, trzy... tralalala. 

     Może Bóg nic nam nie powiedział i rozpoczął tworzenie świata w środę ... i to wtorek był jego siódmym dniem...??? A my niedoskonali czcimy niedzielę, kiedy to Bóg tworzył zwierzynę wodną i latającą.... Może teraz nieświadomie grzeszymy, a zapewne dla niektórych fanatyków nieświadomość grzechu jest grzechem, tak jak nieświadomość prawa nie zwalnia od świadomości prawnej; ...tylko czym nasza nieświadomość jest dla samego Boga ... ?

     Większość ludzi wierzy w Boga i nie chodzi tylko o Boga katolickiego, większość religii mówi o Bogu - Bóg Ojciec, Jahwe Adonaj, Allah.... itd i prawda każdej religii jest bardzo prosta. Jak prawo moralne: dobro jest dobre - zło jest złe.....

     Nie trzeba na siłę nikogo uszczęśliwiać i wskazywać mu  co ma robić w niedzielę. Jestem wierząca, ale uważam, że Bóg jest tak doskonały iż nie wymaga od mojej osoby uczestnictwa w pokazowej Mszy św. - w swej doskonałości bardziej wartościowa będzie dla niego moja modlitwa w chaosie dnia codziennego, fakt, że znajduję w sobie siłę do zatrzymania się w biegu ulicy i wystawienia oczu w przestrzeń nieba w jednym zdaniu  dziękując za tę chwilę. Modlić się i chwalić Boga można wszędzie i o każdej porze kształtując swoje wartości moralne, szukając w sobie dziecięcego dobra. 

     W tym wszystkim nie chodzi o to, że niedziela ma być święta, w tym wszystkim chodzi o bardzo prostą rzecz, o której większość zapomniała. Człowiek to istota, której nie można wykorzystywać do granic możliwości, to istota, która w siedmiodniowym cyklu potrzebuje dnia odpoczynku, dnia, w którym będzie tylko dla siebie, dnia, w którym jako istota wolna sama będzie decydowała o swoich działaniach.

     I takie było zamierzenia spisujących księgi Starego Testamentu. I tak naprawdę nie ma to znaczenia, czy jest to wtorek, czwartek czy sobota.


niedziela, 26 maja 2013

   

     Hahhh.... tak sobie czasem wertuje modniaste wpisy wszech/ojców blogerów, kreatorów, nauczycieli marki osobistej. Wirtualne biblie pełne są porad nowych Adamów Słodowych o tym jak pisać, dla kogo pisać, jak prezentować wpisy, jak się udzielać by być zauważonym...... łoo matko kręcioła - fioła można dostać.

     Każdy najmądrzejszy w tym jak wyrzeźbić Cię na nowo i każdy wie najlepiej z jakiej glinki ulepić Twój obraz dla wirtualnego ogółu.

     Nie chcę być kimś innym, nie chcę zmieniać siebie według obrazu kreatora osobowości. Przeciwnie chcę wrócić do prawdziwej siebie, chcę zmazać nie swój obraz stworzony na pożądanie otaczających i być tą osobą, która kiedyś była szczęśliwa. 

     Jak można się zmuszać wykonując te wszystkie szablonowe czynności tworzące nasz wirtualny obraz, chociaż... z drugiej strony, kiedy panny i chłopczyki mają parcie na poparcie to jak biedne koniki w kopalni, ślepo, z klapkami na oczach wędrują, nie pod prąd, ale z prądem..

     A ja sobie będę sobą ;)

     Będę sobie buldogerką, a nie blogerką ;) Tak sobie wymyśliłam i już ! 

     Będą sobie szczekać kiedy będzie mi dobrze i wyć kiedy będzie mi źle. Będę to robić dla siebie, a nie dla milionów, którzy nigdy nie kupią mnie, kupią markę idealną stworzoną przez wszech/ojców speców od wizerunku. Kupią wizerunek, jakim nigdy nie będą, bo idealność nie leży w ludzkiej naturze, nie ma ideału, każdy ma w sobie trochę pieprzu i czekolady, trochę apartamentu i trochę  "podmostu", trochę błota i trochę brylantu. 

     Nie chcę być szlifowana, chcę być znów niepokornie grzeszna !!! 

środa, 01 maja 2013

     Przydymiło się wszystko, zakopciło, przykurzyło... brak sił, chęci by odkurzyć zakamarki duszy i umysłu, nawet nie chce mi się już udawać silnie zadowolonej, strzelać teatralnie - mimicznie okiem zadowolonej zmarszczki śmieszki.

     Czasem mimo ciągłych przeciwności akumulator działa, a czasem nie wiadomo kiedy schodzi powietrze z wszystkich kół, i nie ma pędu w trybach by poruszyć czymkolwiek. Ostatnio co prawda nie plułam ryżem po suficie, ale zawzięłam się na szydełkowanie i choć nigdy tego nie robiłam i nie cierpiałam żadnych "babskich robótek" to w trzy dni narobiłam serwetek co najmniej jak koniakowska panna na wydaniu. 

     ...a dziś, wczoraj, przedwczoraj bezruch totalny ... spoglądam tylko na trendy kule, o jakże bym je pi...gła o ścianę i pobiegła.. a tu ta cholerna bezsilność, te diabelne nerwy. Warczę jak buldog amerykański na wszystko co porusza się dookoła, co okazuje litość... jak dziecko uparcie znów chcę wszystko sama, sama i cholera nie mogę, chociaż jestem wystarczająco, a nawet zbyt duża.

Wiersze V.Venerdiego