Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
sobota, 09 września 2017

 

nie mogę pamiętać wojny 

ale ona mieszka we mnie

ukryta pod warstwami 

cudzych wspomnień.

 

płaszcz mojego ciała drży od chłodu piwnicznej

izby — spłoszone oczy uciekają w nieznane.

kiedy kanonady okrzyków znów wybuchają

na ulicach kryję się przed wskazującym palcem

— czy cudzy bóg chadza z moim  pod rękę?

 

z kościoła dobiega szept modlitw

na klęczkach proszą o pokój na świecie

gdy powstaną znów rzucą kamienie słów

w pokojach przy designerskich stołach 

rozprawią się z rosłem i byle sąsiadem —

w telewizji powiedzą kilka zmyśl(o)nych słów 

niedzielnie podzielą się okruchem nienawiści.

 

zamykam oczy. starzec z oczyma

dziecka przysiadł przy oknie świata.

wybacz — mówi

w sobotę byłem po ludzku zmęczony.

 

Zoltan Huszti

Fot. Zoltan Huszti

środa, 06 września 2017

 

w cichości siebie nasłuchuje —

szelest liści odlatujących

w jesień zwiastuje odejścia. 

otwiera dłonie. wytryskują

z nich minione dni —

źródło początku i końca.

 

kolorowe magazyny bełkoczą 

o klingach związków. pławią się 

w wycyzelowanych fotografiach —

jej twarz wygrawerowana życiem

opowiada prawdziwe historie.

sny i zaniechania mieszają się

w klepsydrze. drobiny chwil skrzą świtem

i matowieją nocą. zamglona

toń oczu jeszcze niespokojna

nabiera kolorytu poznania —

na płótnie życia przenicowane

dni stają się ledwie zauważalnym

tłem. co ważne pozostało w sercu —

opoce na której można wznieść dom. 

 

twarz

Fot. Tumblr 

niedziela, 03 września 2017

 

sam jesteś w sobie 

gdy oczy otwierasz 

chciwie wytęskniony

dłoni co jak pierwsze

słońce lekkim dotykiem

lśni na zmęczonej skroni

 

chwytasz łzę — niczym morze

ogromne ślady zaciera 

by wnet ze świtem powrócić

w krajobraz dnia wpleść się

promykiem cieni na stole drżeć 

 

sam jesteś w sobie

wielki mały człowiek

nad stołem dniem nakrytym 

w ścianach jak noc cichych

z łzą jak ocean ogromną 

 

Adrian Borda

Art. Adrian Borda 

piątek, 01 września 2017

 

modlitw wieczornych jeszcze nie

ucichły tonie — szeptem nocy

w snach płynęły do nieba gdy słońce

oczy swe rozwarło dźwiękiem by

z łoskotem opaść na miasto senne.

 

ulice jak struny zadrgały bólem —

naprężyły się ściany bezpiecznych domów

niczym ziarno w pył na placach rozsypane

życie wrześniową rozszumiało się śmiercią. 

 

tego dnia śmierć nie pytała o boga

imię jego nie było już ważne — 

pod farą synagogą i cerkwią 

pokot ciał niczym trofea łowcze.

 

myśliwy podniebny pieśń swą nucił głośno

i ciszy nie było ni modlitwy żadnej 

w mateczniku purpurą wytrysnęło źródło

jak zwierzę zaszczute załkało miasto. 

 

idę Kaliską Barycz Krakowskim Przedmieściem

— w sercu wciąż słyszę płacz miasta 

słucham głosów zamarłych wśród murów

słucham pieśni o Wieluńskim Wrześniu.

 

commons.wikimedia.org Wieluń

Wieluń - centrum miasta po zbombardowaniu 1 września 1939 r

(źródło fotografii: commons.wikimedia.org)

środa, 30 sierpnia 2017

 

w tamtej kuchni z bielonymi ścianami

kwiaty pochylały głowy przed każdym

przestępującym próg domu. na starej

kozetce czas wędrujący po meandrach 

rzuconej niedbale kapoty nie gubił chwil.


wszystko było ważne jednako i układało

się na stole w milczeniu oczekując wołania

kipiących garnków. na obrazie Madonna

karmiąca dziecko — światło padające

z drewnianego okna zostawiało ciepły ślad


to ciepło nie niknęło nocą —  zmieniało się 

w cienie tańczące wokół pieca. w szelest

drzew na atramentowym płótnie nieba... a Życie?  

życie szło właściwą drogą nie zważając na sen 

domowników — życie po prostu żyło. 



 Jan Zemánek 

Fot. Jan Zemánek  

Wiersze V.Venerdiego