Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 06 sierpnia 2017

 

czytam przypadkowe wersy o miłości

nie ma w nich słów ukrytych w dłoniach

uwalnianych z wolna pod osłoną rzęs.

obdarte z ulotnej tęsknoty zmierzają

 

autostradą beznaczeń wprost do sanktuarium

bioder. tymczasem dom mojej miłości 

staje się nieobecny. zanika z wolna na

horyzoncie bezsłowia. fundament wznoszony 

 

mozolnie kruszeje obojętnością. przepływa

przez palce. zaciera się w stwardniałych

codziennością opuszkach. nasze rysy stają się

wyraźne. pękają wyrzuconą chwilą. pospiesznie

 

zrzucamy delikatność pierwszego naskórka.

nie wyczekujemy spojrzeń. odrzucamy je 

zamykając oczy. uciekamy w prywatność

snów licząc na dzień w nowej samotności. 

 

Roy Orbison

Fot. Roy Orbison 

wtorek, 01 sierpnia 2017

 

zgrzyt 

wskazówka 

na pięciu palcach  

odmierza rytm 

 

boży kciuk

wyprostowany 

na głowie

stanąć gotów  

 

upalnie  

niebo  
w purpurę 
się stroi  

szkarłatne sukienki 
spodnie wyprasowane 
złotowłose lalki  
klocki drewniane 

skrzy  

 

za Wisłą 

Rosjanie 

w berka  

na pikniku  

się bawią...

 

śmierć

w kanałach rozkwita...

 

pinterest

Źródło fotografii: pinterest 

niedziela, 30 lipca 2017



tego dnia niespiesznie

i całkiem przypadkiem

wejrzałam w siebie —

byłeś tam. rozpostarty 

w miękkiej otulinie serca

śniłeś mój sen. niewyśniony. 

 

z zaułku oczu wychynął lęk niespełnienia.

drgał na strunie warg.

zazgrzytał w zamkach przeszłości.

rozsuwał kotary zapomnień — strzępy

wspomnień z wolna przemijały z mgłą

rosa łez roziskrzyła horyzont światłoczysty. 

 

kadzidło obojętności spopieliło twój czas —

odchodzę w miejsca samotnie przyjazne.

 

Guillermo Jackson‎

Fot. Guillermo Jackson‎ 

niedziela, 23 lipca 2017

 

nie chcesz uwierzyć 

i mówisz: kłamstwo —

tak prosto ze zbitki 

słów wybudować mur.

skrzypią kamienie 

węgielne, kruszeje 

sens gdzie krok był

bliższy sercu — nadaremnie!

i znów w kroplach dni

spaja się elementarz 

dla nowych pokoleń —

wybiegam! próbuję 

odnaleźć w reminiscencji  

praźródło starodrzewia,

z którego oprócz krwi 

sączyła się esencja 

wiary w jutrzejszy dzień. 

 

Pokaż:   Z tagiem:   Z kategorii:   Z miesiąca:   dom    żyjemy w dwóch różnych domach,  choć pod jednym dachem nieba;   mówimy w tym samym języku,  a nie rozumiemy ni słowa —  pochowani w małych imperiach   z okutymi murami okien,   tykamy niczym bomby licząc   na wybuch własnych racji...     a może stanie się cud i każde z nas  powie przepraszam — mądrzejsi o ten  jeden gest, drzwi otworzymy na nowo  i

Fot. Photo Art by Romanian Photoshop Artist Ionut Caras  

wtorek, 18 lipca 2017

 

cztery strony świata zamknięte w naszym domu —

rozlewisko przemijania przetacza się

przez nasze ciała. tworzy skórne kręgi.

w zamglonych mokradłach oczu ukrył się smutek — 

ledwie słyszalny szelest spadającej łzy 

jak ptak wypadający z gniazda kwili.

drży w otulinie dłoni. zachodzący blask

źrenic dogasa powoli niczym słońce

skąpane w słonej fali. niknie. zefir budzi

wspomnienia. obierzyny dni  rwą się w coraz

cieńszym splocie — skrawki babiego lata lśnią 

promieniem zamykających się oczu.

 

wygasa dzień naszego świata —

ciepło twych słów w sercu układam. 

 

Peter Holme

Fot. Peter Holme 

 

Wiersze V.Venerdiego