Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
piątek, 08 grudnia 2017

 

jestem rupieciarnią używanych słów

ułożonych na półkach wersów —

bezimienna i pusta w okładkach ścian

 

przywdziewam słowa i szukam siebie

ale wciąż nie ma mnie w tym czarnym

sznurze pereł na białym dekolcie kartki 

 

 Daniel Penciuc Photographer

Fot.  Daniel Penciuc Photographer 

niedziela, 03 grudnia 2017

 

nie podarowała ci nigdy imienia

— bo jakże można mówić o miłości 

skarbie? kotku? — to takie niemądre

i infantylne w dojrzałym wieku —

ale kiedy pojawiałeś się w domu

parapety rozkwitały słońcem

gołębie mokre od śniegu 

gruchały słowiczym trelem 

dziecinnie i nadzwyczaj znośnie

 

nie podarowała ci skórzanego portfela 

ani perfum udających elegancję

patrzyła jedynie tak że balast twych

ramion zatrzymywał się w poczekalni

świata — odległy i nieistniejący

niczym ślad zostawiony na piasku —

i dotknąłeś srebrzystej ciszy dwojga

wyspy istnienia na oceanie nieszczęścia

kotwicy słów nieulatujących na wietrze 

 

psicologomilano.it

Źródło obrazu: psicologo-milano.it

niedziela, 26 listopada 2017

 

kobieta przegląda się 

w oczach mężczyzny

zmienia się

bladoróżowa sukienka ciała

otula nie materią

a spojrzeniem

tym dziwnym rozkwitem wiosny

pośród listopadowego chłodu 

 

mężczyzna odczytał się w jej ustach

młody bóg zmartwychwstał po robocie 

— apollo bez problemów w houston

ramionami ogarnia świat 

gładkim lotem poosiada na

lądowisku kobiecych oczu 

 

mężczyzna odchodzi

powieki zamykają kadr 

pstryk! 

kobieta znika 

wślizguje się w mijające twarze

— nie wydarzyło się przecież nic

nic co na moment stało się wszystkim 

 

Ricardo Talarica

Fot. Ricardo Talarica 

niedziela, 19 listopada 2017

 

a jeśli tych dwoje spotkało się

nie przypadkiem — i jak okruchy dwa

z rozrzuconej przeszłości w jednej

się garstce chwili odgadli 

 

ona ziemia 

on ziarno

 

po stopniach słów ku sobie się wspięli

w przestrzeni ramion horyzont zawarli 

dwoje bez świata świat mając za siebie 

bez wyrzeczeń i wymagań — na amen 

 

nie rozbijajcie proszę spojrzeniem

tej kruchej porcelany miłości

niech dźwięczy

niech i u was w domu zagości 

 

relazioniautentiche

Źródło fotografii: relazioniautentiche. com 

 

sobota, 11 listopada 2017

 

pieczołowicie zaglądamy w cudze sumienia

z namaszczeniem odważamy obce grzechy

zaufanie nie ma żadnej wartości 

porażki są zawsze winą wroga

 

domy sąsiadów za granicą płotów 

zarastają żywopłotem zazdrości

widzimy tyle by zobaczyć siebie

może jeszcze jesień i spadające liście 

 

dookoła sprawy nie nasze 

w pustych zasiadają ławach 

czyj głos przeważy na szali?

pal licho! byle mnie dali! 

 

wejrzyjmy raz mocno w siebie

i odpowiedź dajmy szczerą 

czy dla ojczyzny coś chcemy

czy może tylko dla siebie... 

 

okno szczawno

Fotografia własna

Wiersze V.Venerdiego