Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 07 maja 2017



na kolorowych zdjęciach szkielety

domów. kości ścian i rany istnień.

złomowiska miast przerabiane

na części kolejnych depesz.

 

szpalty szepczą między wersami.

w ponowne marsze wślizgują się 

spiżowe słowa nieporadne jak 

ptaki ze złamanym skrzydłem.

 

nie nasz ból łatwo uśmierzyć. 

zobojętnieć dniem w którym

chleb bywa składany do śmietnika. 

bez ofiary. jak śmieć. jak śmierć. 

 

(Mohammed Saber/EPA/ANSA)

Fot. 2016, Strefa Gazy po operacji "Ochronny Brzeg" - Mohammed Saber/EPA/ANSA

środa, 03 maja 2017

 

maj. stokrotki wyłażą z ukrycia.

słowik spod piątki rozsadza w barach

mięśnie i świat. napycha kabzy

sortując małolatów przy wejściu.

ślini się. rechocze dzwoniąc białym

zębem. spluwa znacząc teren egzystencji.

wyrzuca słowa jak pestki miętosząc

językiem zachwyt nad tembrem głosu

— te! nie gap się. bo ci dzwoniec na

mordzie zakwitnie. gówniarz psia mać!

 

Stanisław stoi w sadzie. przysadzisty

jak jabłoń zakorzeniona w sanacji.

oddycha ze zmęczeniem. całym sobą.

w spracowanych dłoniach bruzdy chwil

darowane przez los. nie szasta słowem.

odważa powoli. z namaszczeniem. jakby

polerował sznur pereł. wiśniowe płatki

skrzą prawdą w koronach starych drzew

— nie wytykałem. nie dzieliłem. zawierzyłem

że dobroć mieszka w każdym z nas. pamiętaj

dziecko czystość uczuć może zmienić świat.  

 

wychylam haust powietrza. szybuję wśród pól. 

szukam wiosny wracającej sprzed zimowych lat. 

bez grilla i śmierdzącej cieczy o nazwie "piwo".  

szukam wiosny — jaskółki ukrytej pod dachem domu.

 

Art. "Life comes to art" by Juan Tapia, Spain 

niedziela, 30 kwietnia 2017

 

dotknij wody ślad pozostanie

pierścień krąg zakreślonej chwili

— unosi się by wnet nie istnieć 

 

jak cisza której nigdy nie ma

pośród ścian pustego domu

gdzie czas skrzypi wspomnieniem

 

pustostanem słowa szkic na oknie

i światło igrające w firanach dotyka

głębiej kant wyszczerbionego stołu

 

na porcelanie kurz skwierczy południową

porą bezcisznie dzieje się dzień który 

zatonie w zapomnieniu jak sen 

 

odpłynie z czasem w nienazwane lustro

wody zakołysze tonią i krąg mój

zaskrzy chwilą w pamięci się rozpłynie

 

Kolbjørn Pedersen

Fot. Kolbjørn Pedersen  

 

czwartek, 27 kwietnia 2017

 

mówią że deszcz obmywa ziemię

oczyszcza rany i sieje życie — 

błotnista maź spaja horyzont

w ołowianą kurtynę nieba 

 

filigranowe pąki ławicą łez

opłakują nienarodzony owoc —

dzień zawisł w stop klatce cofając się 

w noc. półnagie drzewa dygocą chłodem.

 

osowiałe ptactwo nie szuka gniazd.

zamarłe w bezruchu ciszą zaśpiewuje

czas. milczy zapomnianym trelem.

w półśnie. w tykocie deszczu drży. dżdży.

 

uczę się życia pośród ciszy kiedy

podłoga skrzypi tylko mną. świstu

czajnika w warstwach powietrza. ćwiartki

chleba na raz. na raz. na jedno tylko życie. 

 

deszcz

wtorek, 25 kwietnia 2017

 

więc mówisz że wiosna nadeszła

skruszyła waszych lodów zwoje 

znów ty ten chłopiec z przedmieścia

i ona roześmiana dziewczyna

 

w łódce marzeń pod słońca księżycem 

płyniecie po rzece fantazji 

spijając blue sky prosto z oczu 

za zdrowie dojrzałych liryków

 

bo ona rycząca czterdziecha

tyś rycerz zaś dzielny po przejściach

oboje już trochę łamaźni 

choć serca koziołka chcą fikać

 

na Sopot Zakopane uderzyć 

lansem zaróżowić usteczka —

nogi waleczne wciąż jeszcze 

do rana poćwiczą ugięcia

 

i cóżże rzeczywistość was spina

spinaczem segreguje sprawy

na kupki po kątach układa 

mozolnie w kredytach rozkłada

 

co z tego że wszystko do bani

i nie takie jak być powinno

w popiele zostały marzenia

mniejsze od ziarenek piasku

 

uśmiechnij się Miły Miła —

przed wami wiele dróg otwartych

wszak jeśli macie siebie 

możecie zamieszkać w niebie

 

Morten Nygaard Jorgensen

Fot. Morten Nygaard Jorgensen  

Wiersze V.Venerdiego