Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
środa, 19 kwietnia 2017

 

kiedy przynieśli jego buty

pomyślała o niemieckim bogu

który dla zabawy rzucał kośćmi 

i palił w piecu w upalny dzień

 

mała Chana mrużąc oczy 

literowała pacierz Ojcze nasz

któryś jest... ciotka tuliła

stare buty i liczyła kroki 

 

wąski przesmyk w murze 

prowadził do narodzenia 

(buty ojca były zbyt duże) 

duże buty stawiają większe kroki

 

mówiła ciotka supłając sznurówki

wokół drobnych dziecięcych kostek 

którymi niemiecki bóg życzył sobie

zagrać — uciekaj Haniu uciekaj

 

Louisa French Photografy

Fot. Louisa French Photography 

sobota, 15 kwietnia 2017

 

nie mów że dni niewarte wspomnienia

tyś z nich jak ziarno z ziemi wykiełkował

jeśli doszedłeś do "tu i teraz" 

to znak że wyrosłeś z tego co było 

 

bólu cierpienia zazna każdy człowiek

i nie ma w tym żadnych wyjątków 

nikt złotą ścieżką tylko się nie toczy —

choć błyszczy i oślepia blaskiem 

 

w każdym z nas jasna i ciemna strona

przeplata się słowem i czynem 

w każdym jest gorycz i słodycz zmieszana

samotność i miłość — tęsknoty krztyna

 

by świt obudzić nocy trzeba doznać 

światła bez ciemności nie poznasz 

radość bez smutku istnieć nie będzie 

życia bez śmierci do końca nie zaznasz 

 

a jeśli pytasz gdzie droga biegnie

i szukasz jej wciąż daleko — to

wejrzyj w siebie do serca na dno 

— prawdziwe źródło jest w Tobie

 

 

***

na ten wielkanocny czas

życzę Wam Kochani

by po każdej nocy nastawał dzień

 

Gennady_Blohin

Fot. Gennady Blohin 

 

niedziela, 09 kwietnia 2017

 

a jeśli wymyślili to wszystko

by uniewinnić siebie. zabili.

prawo było prawem a ponad

prawem jedynie łotr —

i tak niezmiennie od lat? 

 

a jeśli wymyślili to wszystko

by wytłumaczyć śmierć.

nadzieję dać. jak chleb.

jak sens. jak rajski cud?

i tak niezmiennie od lat?

 

a jeśli wymyślili to wszystko

by obmyć ręce swe. 

z kłamstwa. z nieprawości. 

z nienawiści i  zła?

i tak niezmiennie od lat?

  

a jeśli wymyślili to wszystko

by zdrady nie widział nikt.

okryta całunem  nie trwoży tak

gdy na łeb wali się cały świat —

i tak niezmiennie od lat? 

 

Matko zwykła tuląca obce dzieci

Szymonie pomagający staruszce 

Weroniko podająca dłoń chorym...

ukrzyżowanie bliźnich wciąż trwa

a dobro zmartwychwstaje w Was —

i tak niezmiennie od lat. 

 

behance.net

Źródło fotografii: behance.net 

środa, 05 kwietnia 2017

 

od ziemi odrywam oczy. próbuję

wrzucić je w błękit. pomiędzy skorupami

bloków półnaga dziewczyna rozmawia

ze swoim bogiem. składa usta w mało

misterne origami. flesz selfie budzi

jej zmysły. na balkonie ułomek prania —

pożółknięte prześcieradło trzeszczy wiekiem. 

rozwiewa zamierzchły gorąc magla. 

dziewczyna rozkwita w kolejnych pozach.

szklany bóg lajkuje nowy dekalog.

blokowisko chore na łuszczycę rozpełza

się w strzępach tynku. dziewczyna nie

zauważa mego istnienia. nadyma usta.

 

pstryk! klik! innowacyjny toczeń życia.

 

w pustynnym wnętrzu pudełkowego

życiorysu szukam róży jerychońskiej

— rozkwitu zmartwychwstałej retrospektywy. 

 

Jiří Kois‎

Fot. Jiří Kois‎ 

niedziela, 02 kwietnia 2017

 

na placu wielka plama słońca.

twarze wystawione na ławkach

— bukraniony maszkary reliefy

płaskie i wypukłe. nieme putta.

 

wałęsam się w przerwie kariery

(nie ma początku nie ma końca) 

zwykła podróż narodzenia do śmierci

— przestoje awarie uniesienia

arterie dni zakorkowane

zapomnieniem prowadzą do piwnic

z wytrawną przeszłością — ostry smak

formaliny rozpływa się w ustach ścina

z nóg i wypala patologiczne cysty. 

 

słońce wciąż igra z wiatrem. chłodne twarze 

nie odczuwają współistnień. bóg dalej rzeźbi

w glinie a w piecu pękają wypalone naczynia. 

 

Jordi Gallego

Fot. Jordi Gallego 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 167
Wiersze V.Venerdiego