Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
niedziela, 25 czerwca 2017

 

mali chłopcy z mojego podwórka

szykują się na wojnę. póki co nie

wybrali sobie wroga. namaszczając

patyk pilnie ćwiczą strzelanie. jeszcze 

bez celu. jutro upatrzą sobie wiewiórkę

albo nie daj boże sąsiada. będzie krzyczeć

radośnie udając strach. mali chłopcy

zrzucą krótkie spodenki. będą mówić

o kobietach i prawie do ich własności

sąsiad podmieni kształt twarzy i stanie się

obcy. nieoczytani w alfabecie uczuć 

pochwycą w sieć oka trzepot uśmiechu 

— drażni nas (powiedzą) rzuca spojrzenia

jak zanętę i w jednej chwili małe patyczki

nabiorą pełnoletności bejsbolowego kija.  

 

duzi chłopcy rozpoczną wojnę. zawsze przegraną.

wbrew pozorom wyczłowieczyć się jest bardzo łatwo. 

 

April Reeves

Fot. April Reeves 

piątek, 23 czerwca 2017

 

ten stary człowiek był czyimś ojcem

— przeliczał na palcach chwile zmięte

w kalendarzu a one opadały ciężarem

każdego oddechu i jak paciorki zerwanego

różańca rozsypywały się na ścieżkach twarzy.

błękit młodości spłowiały pergaminową starością

wiotczał z każdym spojrzeniem — strużką

wspomnienia snuł opowieść zapomnienia...

 

moja miłość trzymała kiedyś dłoń małego

dziecka. kruchą i łaskawą. zapatrzoną

z oddaniem w moje kroki jakoby one

wprawiały w ruch całą kulę ziemską —

zatraciłem ją nierozważnie wznosząc

mur apodyktycznej dojrzałości...

 

w kieszeni wymiętej koszuli trzepotało

serce — ostatkiem sił wypatrywało 

niknących promieni dziecięcego nieba. 

 

Caras Ionut

Fot. Caras Ionut 

środa, 21 czerwca 2017

 

mijam dom. wygląda na wymarły

— a jednak ślady życia okalają

go ramą z zielonego bluszczu. błękit

łuszczącej lamperii w tęczówkach okien

opowiada o kobiecie. może matce. 

stała przy kuchni i jak tysiące innych

gotowała obiad. promień światła bawi się

w berka. skrzy kotłując na pożółkniętej

ścianie. wpatruję się w radość nieistniejących

dzieci. w ocienione spojrzenie ojca —

wychynął cieniem z izby dźwigającej ślady

półek. tu pewnie ktoś czytał z twarzą

rozjaśnioną od szczęścia. niespiesznie

dotykam przestrzeni. odgarniam drobiny

kurzu roztańczone w powietrzu. rotują tak

jak wirowało tu życie  — a może

samotność tego domu ogromniała

z każdym dniem tak mocno że zapomniała o

krztynie dobrego słowa mówi do mnie

krzesło wyrzucone na bruk — być może tak

tyka czas kołacząc w obdartych drzwiach.

 

weheartit

Źródło obrazu: weheartit. com 

niedziela, 18 czerwca 2017

 

przekładam przeszłość z albumu do szuflady

z szuflady gdzieś gdzie myśl nie dobiegnie — zmęczona

pędem przycupnie pod drzewem starej mądrości.

siwiejąc będzie szeptać jasnym wiatrem

i skrzącym lśnieniem którego wciąż na lekarstwo.

uśmiecham się do nieistniejących rzeczy

i spraw które staną się rozwiązywalne

nim swym ciężarem sprawią że moje stopy

odmówią posłuszeństwa a moja twarz wątła

pajęcza sieć jak babie lato rozpłynie się i muśnie

czyjąś skroń by poczuć ciepło ludzkich rąk.  

 

by ID's

Fot. by ID's 

czwartek, 15 czerwca 2017

 

O poranku zadzwonił Bóg. 

Przyjdź! — pokrzykiwały radośnie dzwony.

I poszli...

niosąc go przed sobą jak martwą rzecz. 

 

Zośka założyła za krótką spódnicę

Jan znów ma brudne spodnie

— szemrał potok w procesji ludzkich ciał.

 

I niczym niepotrzebny przedmiot

schowali Go do starej szafy —

w kolejne święto wypolerują 

wyświechtaną szmatką żalu za grzech. 

 

kadr z filmu Biała Skienka 2003

Fot. kadr z filmu "Biała Sukienka" (Polska 2003) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 172
Wiersze V.Venerdiego