Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Kategorie: Wszystkie | poezja | polska | poszukiwania siebie | rozterki | wiersze
RSS
wtorek, 21 lutego 2017

 

czterdzieści lat temu było łatwiej 

— mówi do mnie starsza kobieta. 

mieliśmy jednego wroga i jeden

powód do narzekań. na hakach 

mięsnego odwieszaliśmy strapienia 

nadzieje i bolączki. kolejki nakazywały  

porządek i sens trwania w miejscu.

dwadzieścia deko szynki przynosiło

radość tygodnia. chleb na święta ubierał

masło a drogi mogły prowadzić Donikąd.

 

to dziwne. ludzie są szczęśliwsi gdy

mogą nienawidzić tego samego wroga. 

 

Krisztina Laki

Fot. ˆKrisztina Laki, Pipe

niedziela, 19 lutego 2017

 

pod obstrzałem oczu twarz nabiera trwałej formy. 

czystości uśmiechu bez przyrodzonej grzechem

pierworodnym winy. dwie prawdy. dwie nienawiści.

 

naciągają koszulę dnia. wygładzają nieskazitelne gęby.

mówią o sumieniu jak o promocyjnej sieci nowoistnienia 

— temat en vogue i można go użyć jak przecinka.

dla oddechu. zawsze. kto pierwszy ten ma przewagę. 

 

spragnione ziarno ludu sączy słowa. nektar płynący

z góry. ze źródła A. ze źródła Z. reszta jest milczeniem

zamilczeniem. jak prawdziwe sumienie bez instrukcji obsługi. 

 

ˆ P H I L  M c K A Y

Fot. ˆ PHIL McKAY 

czwartek, 16 lutego 2017

 

przechodziła z rąk do rąk jak torba nieopatrznie

zostawiona w sklepie — pusta. z nadzieją na

wypełnienie potrzebą otwierała ramiona —

uszy głuche na rady innych nasłuchiwały słów 

blisko znaczących niczym płatek wiśni w brunatnym 

prześwicie. kolejki dni przechodziły i mijały.

kilka gestów nie czyniło siewu — zamykało

niebo kolejną zawiesiną gęstniejącej ciszy.

przemijała. pierwszostronicowe języki

sąsiadów mieliły makulaturę wieczorów 

— kiedy paliło się pod piątką tylko ona

pobiegła ratować kota. ta niemoralna

wariatka — bez łzy orzekł osąd języka. 

 

Cecilia Paredes

Fot. ©Cecilia Paredes 

wtorek, 14 lutego 2017

 

nasłuchuje. nie wie czy to kroki

czy bicie serca. spłoszone? 

ucieka. wyrywa się by znów 

dotykać czule kotar nocy.

w półśnie na nitce księżyca

wspinać się i opadać.

zemdleniem? stęsknieniem?  

szelest. ni to pościeli ni skrzydeł

motyla. róża zawstydzona

płatek swój zwiesiła. szybuje.

by wnet się zagubić w lustrze stołu

utonąć. zaniechaniem uwolniona 

z jasyru twych ramion — już niczyja.

wyśniła nocy jednej ornament

przecudny cyzelowany gładko

jedwabistą skórą... trzask.

drzwi zamknięte z łomotem

serce stygnie. nie. nie

rozpali się już nigdy...

 

LauraStevens

Fot. Laura Stevens 

niedziela, 12 lutego 2017

 

uczył mnie mowy ciała 

ustom nakazał milczenie 

moje dłonie jego dłonie

bez świętości grzeszne 

pośpiesznie szukały dróg

ujścia — nigdy wyjścia 

 

nic to powiedział klecha stary

może to jedyna chwila w raju

 

 Alessio Albi

Fot. ©Alessio Albi 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 164
Wiersze V.Venerdiego