Myśli codzienne spotykane nie przypadkiem, w całkowicie przypadkowych chwilach. Szanuj prawo autorskie dla każdej myśli.
Blog > Komentarze do wpisu

Zrobię sobie performance

     Słońce za oknem nieśpiesznie rozgrzewa zziębnięte framugi okienne, popołudniowe promienie nieporadnie smagają poszarzałe mury miejskie, światło na przemian z wiosennym ciepłem wślizguje się na pokojowe ściany i jak na parkiecie rozpoczyna pierwszy godowy taniec tej wiosny.

     A ja co ? Siedzę cholera uziemiona w tych czterech ścianach, na łóżku, z pięknymi stylowymi kulami, które okazały się najlepszymi przyjaciółmi nie opuszczającymi w biedzie. Tak, tak prawdą jest tysiące znajomych na buniu, a pustka dookoła.

     Kuźwa cały czas myślę jak do tego doszło, ja wiecznie żyjąca w biegu, z fajną pracą, fajnymi znajomymi, zawsze otwarta do pomocy nagle zostaję sama.  Jak chora wariatka gnałam zawsze kiedy tylko ktoś ledwie chrząknął "help", zadzierałam kiece i leciałam za tzw "zbity pysk"....

     I sobie wylatałam pustkę dookoła siebie, tak to jest, jak nie myśli się o miękkości swojego tyłka podkładając sąsiadom miękkie poduszeczki by przypadkiem nie urazili swej pięknej kostki ogonowej. 

I co ? I pstro :) Pracy nie ma, bo na "chorobowym" nikt nie przedłuża umowy nawet jak "zaiwaniało" się przez kilka lat wykorzystując tylko kilka dni urlopu, bo przecież, wiesz... no nie da rady z urlopem, musisz zostać, jest tyle spraw do ogarnięcia... I pstro... sprawy ogarniają inni, Ci którzy potrzebowali pomocy już jej nie potrzebują, bo przypadkiem musieliby stracić trochę drogocennego czasu dla kogoś siedzącego w czterech ścianach, ohydnie budyniowych ścianach tak na marginesie...

     Faceta nie ma, nawet jak się przyplątał jakiś na dłuższy czas to okazywał się zwykłym draniem żerującym jak ta szarańcza na wrodzonej dobroci poniekąd w miarę inteligentnej białogłowy. Za każdym razem trzeba było taki egzemplarz wystawiać za drzwi, bo drzwi niestety umiejętności wystawiania na wycieraczkę słodkich menów nie posiadają :(

     Potem nie było czasu na związki, bo praca, bo projekty, plany do realizacji, znajomi, którym trzeba było pomóc...i ciągły brak czasu na stworzenie planu przyszłości dla siebie samej.

     O ironio ! Teraz, nie ma wszystkiego innego, nie ma nikogo, jest tylko czas, tak wiele czasu, chyba zacznę pluć ryżem przez słomkę, zbombarduję sufit plujkoryżem, zrobię sobie performance, heh będzie się działo :)


poniedziałek, 22 kwietnia 2013, ankabieg
prawa autorskie tekstów zastrzeżone © Anna Biegańska email: ankabieg@gazeta.pl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Wiersze V.Venerdiego